Co o nas mówi nasz wygląd i zachowanie? Sporo. Czasem nawet więcej niż byśmy chcieli.

W zależności od rodzaju wykonywanej pracy różnie przygotowujemy się do realizacji codziennych wyzwań. Przygotowanie merytoryczne, strój, fryzura, makijaż. A gesty? Czy mają znaczenie?

Dziś na blogu przygotowaliśmy zestaw tych, których w pracy zdecydowanie lepiej nie wykonywać.

Nie tylko słowa

Podczas wymiany zdań oczywiście staramy się skupić na tym co stara się nam przekazać nasz rozmówca. Koncentrując się na temacie dyskusji nawet nie zdajemy sobie sprawy, że nasz mózg rejestruje cały szereg sygnałów: min, gestów, póz. Wyniki tej rejestracji przekazuje nam w postaci pozytywnego lub negatywnego wrażenia, jakie wywiera na nas nasz rozmówca. Dlatego, jeśli zależy Wam na wywarciu pozytywnego wrażenia i zdobyciu zaufania warto przejąć kontrolę nad tym, co mówi Wasze ciało.

Na co powinniśmy zwrócić szczególną uwagę?

Czy te oczy mogą kłamać

Wielu z Was zna zapewne słowa tej piosenki i z pewnością nie chcielibyście aby to pytanie rozgościło się na dłużej w głowie Waszego klienta lub kontrahenta. Co zatem zrobić z oczami? Tu bezcenna okazuje się reguła złotego środka. Unikanie kontaktu wzrokowego może sprawić, że zostaniemy posądzeni o brak pewności siebie, a więc brak rzetelnej wiedzy o przedmiocie naszej rozmowy. W sytuacji, gdy chcemy być postrzegani jako specjaliści w danej dziedzinie ta doza niepewności może zasiać zwątpienie w nasz dorobek i lata doświadczeń. Czy to oznacza, że niespuszczanie rozmówcy z oka rozwiąże problem? Niekoniecznie. Zbyt intensywny kontakt wzrokowy może przytłoczyć i wzbudzić wątpliwości czy aby nie usiłujemy go zdominować. Entuzjazmu w rozmówcy nie wzbudzi raczej też wywracanie oczami, często odbierane jako brak profesjonalizmu. Jeśli ten rodzaj ekspresji jest Wam bliski w pracy lepiej postarajcie się nad nim zapanować.

Co począć z rękami

Tu lista błędów możliwych do popełnienia jest wręcz przytłaczająca, bo to właśnie ręce i dłonie mogą zdradzić najwięcej sygnałów, które zdecydowanie wolelibyśmy zachować dla siebie. Zacznijmy od momentu przywitania – podania ręki. Zbyt słaby uścisk sugeruje nie tylko brak pewności siebie, ale i brak zainteresowania osobą stojącą przed nami. Skrzyżowane ramiona? To nic innego jak bariera, którą nieświadomie budujemy między nami a rozmówcą. Nerwowe spoglądanie na zegarek? Pstrykanie długopisem? Nawijanie kosmyków włosów na palec? Nie, nie i jeszcze raz nie! Dużym sukcesem będzie już samo uświadomienie sobie, że takie gesty wykonujemy, bo wiele z nich robimy w całkowitej nieświadomości. Tymczasem niekontrolowane, często gwałtowne gesty mogą ukraść uwagę naszego rozmówcy i odciągnąć go od ważnych rzeczy, jakie staramy się przekazać. Dodatkowo, kompulsywne, nerwowo powtarzane gesty są oznaką niepokoju i mogą skłonić do rozważań: czego tak bardzo się obawiamy? Czyżby kontrakt, o którym właśnie dyskutujemy zawierał coś czego nasz kontrahent powinien zacząć się bać? Nasze dłonie niosą w sobie jeszcze jedną pułapkę: wiele osób podczas rozmowy ma zwyczaj upartego przyglądania się własnym paznokciom, a to nic innego jak sygnał, że jesteśmy znudzeni. Nasz klient może pomyśleć, że własny manicure fascynuje nas znacznie bardziej, niż to co aktualnie ma nam do powiedzenia!

Twarzą w twarz

Choć zwrócenie się twarzą do naszego rozmówcy wydaje się najbardziej naturalnym sposobem rozmowy, w praktyce często staramy się „uciekać w bok”. Ten nieuświadomiony gest może być odebrany jako zwykły brak szacunku z naszej strony. Uwaga na zbyt gorliwe potakiwanie, jeśli zgadzacie się ze swoim rozmówcą po prostu mu o tym powiedzcie, bez wprawiania głowy w monotonny ruch charakterystyczny dla pewnego rodzaju maskotek samochodowych. Warto też pochylić się nad mimiką, czasem wyraz nadmiernego skupienia na twarzy może zostać błędnie odczytany jako pochmurna, marsowa mina. Nie pomoże nam też wymuszony, nieustannie przyklejony do twarzy uśmiech, który może stwarzać zwodnicze, nieautentyczne wrażenie.

Czy to już wszystkie pułapki komunikacji pozawerbalnej? Absolutnie nie. Uwagi rozmówcy nie ujdzie też nasza postawa, sposób, w jaki siadamy na krześle czy dzielący nas dystans.

Jak widzicie jest o czym myśleć i na co zwracać uwagę. Oczywiście, nie warto popadać w paranoję i poświęcać 100 procent energii na tropienie zdradzieckich tików i gestów. Dobrze natomiast mieć ich świadomość i starać się wyplewić te najbardziej uporczywe.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ