S&P–w minionych tygodniach ten skrót pojawiał się w polskich mediach z zabójczą częstotliwością. Wszystko za sprawą informacji o zmianie ratingu polskiego długu, który Agencja Standard & Poor’s (to pełna nazwa) obniżyła z poziomu A minus do poziomu BBB plus. Co to oznacza?  Wedle terminologii S&P trzyliterowy skrót kryje w sobie: „ryzyko kredytowe na średnim poziomie. Dobrą wiarygodność finansową i wystarczającą zdolność do obsługi zobowiązań. Podwyższoną podatność na niekorzystne warunki gospodarcze”. Dlaczego przed niespełna dwoma tygodniami oceniano nas znacznie lepiej?

Agencja po raz pierwszy podniosła rating Polski do poziomu inwestycyjnego w kwietniu 1996 roku. I dotychczas utrzymywał się on na stałym poziomie. Aktualną zmianę oceny obrazowo komentuje Michał Broniatowski w magazynie Forbes: „Polska, po raz pierwszy od przywrócenia demokracji utraciła zaufanie rynków finansowych. Utracone zostało dziewictwo. Nie jesteśmy już piękną panną, którą wszyscy się zachwycają. I nie ma co wołać: „Polacy, nic się nie stało”, bo stała się rzecz bardzo zła.“ Tyle metafory. Co wydarzyło się w praktyce? Złoty błyskawicznie osłabł, względem naszej waluty umocniły się euro i dolar. Obniżeniu uległ rating dużych polskich przedsiębiorstw oraz wartość wierzytelności samej Polski. Pojawiły się też  obawy że sytuacja najmocniej odbije się to na posiadaczach kredytów we frankach.

obnizenie_ratingu-skutki

Współczesne wyrocznie

 Portal biznes.pl określa agencje ratingowe mianem „współczesnych wyroczni”. Najistotniejszy jest głos tak zwanej „wielkiej trójki”, którą tworzą: „Standard & Poor’s, Moody’s i Fitch. To one podpowiadają inwestorom na ile bezpieczne są ich inwestycje w danym kraju. Tym samym wyznaczają azymuty w świecie wielkiej gospodarki. A kim są inwestorzy? To  wielkie fundusze zarządzające pieniędzmi prywatnych osób. W swoich działaniach kierują się algorytmem, który na obniżkę rankingu reaguje wyprzedażą ryzykownych inwestycji. Po co inwestorom opinie „wyroczni”? Stanowią antidotum na dominujący na rynku brak wzajemnego zaufania. Oceny agencji bazują na merytorycznej wiedzy i pozwalają kierować się inwestorom czymś bardziej pewnym niż osobista intuicja. Wysoki rating podpowiada inwestorom, że inwestując np. w obligacje danego państwa nie ponoszą ryzyka. Dla państwa oznacza to z kolei otwartą drogę do tanich pożyczek. Jak pokazuje historia wielkiej trójce też zdarza się mylić i to sromotnie. Agencjom zarzuca się również usypianie czujności rynków finansowych i pogłębianie już istniejących kryzysów.  Nie zmienia to faktu,  że w dzisiejszym świecie ocenom poddawane są nie tylko kraje, ale instytucje czy produkty finansowe. Na mapie międzynarodowego zadłużenia po obniżeniu ratingu Polska stała się bardziej podejrzana jako dłużnik.

Warto dodać, że dwie pozostałe agencje wielkiej trójki utrzymały dotychczasowy ranking dla Polski. Czego przestraszyli się analitycy S&P? W wyjaśnieniu agencja jako główny powód podaje osłabienie struktur państwowych oraz pogląd, że zmiany instytucjonalne zmniejszyły niezależność Trybunału Konstytucyjnego i mediów publicznych. Agencja nie wyklucza dalszego obniżania ratingu, zwłaszcza gdyby pojawiły się wątpliwości dotyczące niezależności banku centralnego i ryzyka destabilizacji finansów publicznych. Eksperci agencji negatywnie oceniają również pomysł obniżenia wielu emerytalnego jako niekorzystny dla budżetu.

Wyrocznia w ogniu krytyki

Tok rozumowania agencji negatywnie ocenia część analityków wytykając S&P, że podane w uzasadnieniu kryteria mają charakter bardziej polityczny niż finansowy. O „niezrozumiałości” decyzji S&P z punktu widzenia analizy ekonomicznej i finansowej wspomniało też w swoim komentarzu Ministerstwo Finansów. Dodatkowym zaskoczeniem była zmiana oceny bez uprzedniego obniżenia perspektywy ratingu do negatywnej – jak choćby w przypadku Węgier. Część analityków określa  ruch ze strony S&P jako przedwczesny, a nawet przesadny i nieadekwatny do realnej sytuacji.

Decyzję agencji można oceniać na wiele sposobów. Pozostaje pytanie na ile zmiana naszych notowań przyczyni się wzrostu poziomu niepewności i obaw wśród inwestorów zagranicznych i co to oznacza dla nas w praktyce?

A co obecna sytuacja oznacza de facto dla małych i średnich przedsiębiorstw? „Polska gospodarka radzi sobie całkiem nieźle – uspokaja Maciej Ameljan, wiceprezes Rzetelnej Firmy wskazując na, lepsze od prognoz, dane o 3,6-procentowym wzroście PKB w 2015 roku. Sama decyzja Standard&Poor’s raczej nie przestraszy polskich przedsiębiorców z sektora MSP. Poważniej zrobiłoby się, gdyby zaczęły materializować się ryzyka, o których pisze agencja. Osobiście zakładam jednak wariant optymistyczny – dodaje wiceprezes Rzetelnej Firmy.

 

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ