Wielki biznes vs codzienne zmagania MŚP

< Oto i on – najnowszy, opracowywany co roku przez Bank Światowy, ranking Doing Business. Wraz z jego publikacją otrąbiony sukces – awans Polski o dziesięć pozycji. Zamiast na 55. miejscu, jesteśmy obecnie na 45. Czy to coś jednak zmienia dla biznesu w Polsce? Czy tak wielki awans rzeczywiście jest słuszny? Czy czujemy te zmiany na lepsze w prowadzeniu biznesu na co dzień? Przyjrzyjmy się temu bliżej…

Tegoroczna edycja rankingu Doing Business jest już 10. w historii od czasu jego powstania. Polska przesuwa się w nim w górę, choć tegoroczny awans jest, zdaje się, najlepszy. Media opisują ten fakt, jako spory sukces, który przyciągnąć ma nowych inwestorów, a i zmiany które zaszły w ciągu ostatnich lat mają być najbardziej zauważalnie wśród wszystkich badanych przez Bank Światowy krajów – nie tylko z UE. Polska „tygrysem” wśród reformujących się gospodarek? Poniżej 3 tezy, które po przeczytaniu tego (długiego, ale osobiście polecam) materiału z serwisu Forsal.pl nasuwają się na myśl w pierwszej kolejności:

1. Trafić w oczekiwania i przekonać… komisję oceniającą


Nieco przewrotnie, ale w tym przypadku, mamy do czynienia z podobnym zabiegiem. Jak można przeczytać w w/w artykule, niektóre kraje by osiągać awans w zestawieniu Doing Business wprowadzają (aż) specjalne specustawy. Są one pisane tak, by poprawiać co prawda zapisy prawne, ale przede wszystkim… by były zgodne z wymaganiami, czy czynnikami wpływającymi na wyższe noty w rankingu. Bierze się to stąd, że lobby władz danego kraju może doprowadzić do przychylności komisji – by bardziej doceniła zmiany zachodzące w danym kraju, bo być może… nie dostrzega się pewnych korzyści dla ułatwienia prowadzenia biznesu w danym kraju, będąc w siedzibie Banku Światowego w Waszyngtonie. A zatem jak możemy wywnioskować, sam ranking jest ciekawym zestawieniem, jednak niejednoznaczność ocen może prowadzić do sporych „naciągnięć”. Nieco humorystycznie porównując – gdyby ranking FIFA nie opierał się na systemie liczbowym – punktach za zwycięstwa i remisy – to fakt, że prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, jest kolegą Prezydenta UEFA i zna Prezydenta FIFA, mógłby sprawić, że nagle Polska Reprezentacja w piłce kopanej awansowałaby o kilka pozycji wyżej w rankingach UEFA i FIFA, bo… niby ładnie grają i jest progres, ale że nie ma wyników? To nieistotne – ważne, że się rozwijają… Oczywiście przesadzam, ale jak widać, lobbując przy okazji rankingu Doing Business, można podskoczyć „kilka oczek” wyżej bez wielkich reform.

2. Doing Business, a badanie przedsiębiorców
Jeśli jednak rzeczywiście zmiany w Polsce są tak istotne dla gospodarki, a właściwie dla przedsiębiorców, to pragnąłbym postawić otwarte pytanie: dlaczego jest tak dobrze, skoro jest tak źle? Od kiedy prowadzimy badanie na przedsiębiorcach uczestniczących w Programie Rzetelna Firma w pytaniu o poprawę prawa dla MSP, odpowiedz – „wyraźna poprawa przepisów”, otrzymuje marginalny procent ogółu wskazań. Przypadek? Nie, otóż tych zmian jest tak wiele, a martwych, sprzecznych, lub „nieżyciowych” przepisów jeszcze więcej, że napisanie od nowa niektórych ustaw byłoby dopiero skokiem cywilizacyjnym… na miarę awansu w rankingu Doing Business o kilkadziesiąt pozycji. Kolejne ustawy deregulacyjne „ślizgają się” po obszarach, które rzeczywiście trapią polski biznes. Oczywiście, rzecz jasna, dobrze że się robi coś w kierunku zmian, ale ta ewolucja, a nie rewolucja, nie może być dostrzeżona przez polskich przedsiębiorców – to jak zatem dostrzega to Bank Światowy? Patrz pkt. 1? Mam nadzieję, że się mylę, bo w kontekście takich przepisów: „Składki ZUS należy płacić nawet za pracę za darmo” śmiem twierdzić, że mamy jeszcze wiele do zrobienia.

3. Doing Business , a nowe firmy

Na koniec ostatnia teza, że inwestorzy bardziej interesują się krajami, gdzie swoboda gospodarcza jest wyższa. Tu już bardziej osobiście zastanawiałem się, czy rzeczywiście kraj, który jest na 45. miejscu w tymże rankingu jest bardziej atrakcyjnym miejscem do lokowania inwestycji (produkcji, centrów usług) tylko dlatego, że… jest na 45. pozycji, a nie na np. 91.? Na przykładzie Polski, czy średnie lub minimalne wynagrodzenie (niższe w porównaniu z innymi krajami UE), dostęp do wykwalifikowanej kadry (bardzo dobra) i nawet wspomniana zmiana przepisów na plus są jedyną zachętą do inwestycji między Odrą, a Bugiem? Śmiem twierdzić, że potencjał tkwi bardziej w ludziach… Nie tylko w polskich pracownikach, ale i poddostawcach – w większości polskich przedsiębiorcach, którzy szybko przystosowują się do dużych inwestycji na terenie Polski.

Nie neguję w najmniejszym stopniu raportu Doing Business, ale pamiętajmy, że patrząc z perspektywy polskiego przedsiębiorcy niewiele się dotąd, wewnętrznie, w Polsce zmieniło, choć racjonalnie awans Polski w każdym (pozytywnym) rankingu cieszy!

Trzymam kciuki za dalsze zmiany, obyśmy dogonili czołówkę z rankingu Banku Światowego – w każdym z 10 badanych obszarów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ